o podróżach i nie tylko...

Jura Krakowsko - Częstochowska

Szlak Orlich Gniazd rowerem

No i udało się zmobilizować, zorganizować i wyruszyć Szlakiem Orlich Gniazd, tak jak postanowiłam w ostatnim dniu poprzedniego roku :-] Przyznaję, że potraktowałam ten rajd nie tylko jako realizację marzeń, oderwanie się od codzienności i zbieranie powodów do szczęścia, ale też sprawdzenie siebie: swojej wytrwałości w dążeniu do celu mimo trudności obiektywnych i wielu zwątpień. Tydzień kompletowałam mapy, obmyślałam kolejne etapy (choć pewnym punktem był tylko nocleg w Ojcowie i Złotym Potoku, bo te miejsca zawsze mi się podobały a nigdy nie było okazji zostać w nich chwilę dłużej – reszta miała być improwizacją), doposażyłam rower w lampy, nowe rączki do hamulców, zestaw pierwszej pomocy dla dziurawej dętki no i licznik; torbę na bagażnik kupiłam już dużo wcześniej. Wybór kierunku był jednoznaczny - z Krakowa do Częstochowy, absolutnie nie odwrotnie. Pamiętam, że dawno temu robiłam analizy teoretyczne nad mapą i poziomicami oraz sprawdziany praktyczne jeżdżąc różnymi trasami po jurze, że zdecydowanie korzystniejszy jest ten właśnie kierunek, bo więcej z górki.  Według przewodników pieszy Szlak Orlich Gniazd liczy nieco ponad160 km; na 5 dni (bo tylko tyle czasu udało mi się wykraść dla siebie) to wychodzi po 32 km dziennie. Wydaje się malutko, ale ja przecież jadę z aparatem, ogromną ciekawością poznaczą i pragnieniem żeby niczego nie musieć. Przy tych założeniach te zaplanowane do przejechania kilometry to dużo.